Raz jestem, raz mnie nie ma. Przepraszam za to gorąco wszystkich moich czytelników o ile takowi istnieją. Jednak przychodzę do was i to z nowiną. PRZEPROWADZAMY SIĘ.
Tak, my. Nie tylko ja, zabieram was też ze sobą. W toku jest tworzenie strony, gdyż opowiadanie zostanie przeniesione na Wattpad. Tak będzie dla mnie (i myślę, że dla was też) wygodniej. Oczywiście nie zostanie usunięte z tej strony (blogger).
Więc tak:
- Nowy tytuł opowiadania brzmi "amissum"
- Moja nazwa użytkownika na Wattpad to: sarcasticox (piszę też dramione i tłumaczę opowiadanie o 5sos - zapraszam chętnych i ciekawych)
- Opowiadanie będzie aktualizowane już tylko i wyłącznie na wattpadzie a wszystkie rozdziały z bloggera zostaną tam skopiowane
- Jeśli mam tutaj stałych czytelników to bardzo ładnie proszę o pozostawienie mi gwiazdki i komentarza na wattpadzie jak już wszystko będzie gotowe
- Jak tylko okładka na fanfika będzie gotowa i skopiuję wszystkie rozdziały to zrobię update posta i wkleję tu link do opowiadania.
Zapraszam do obserwowania mnie na Wattpadzie
niedziela, 24 kwietnia 2016
wtorek, 2 lutego 2016
Rozdział 5. "American Star" ♥
Wróciłam do domu z koncertu, byłam wykończona. Nie sądziłam że to zabiera aż tyle energii. Zapowiadałam występy ekipy, bawiłam się z nimi i z fanami. To było niesamowite uczycie, kiedy patrzy na ciebie cała masa ludzi. Mam tylko nadzieję, że nie wygłupiłam się i nie przyniosłam wstydu wytwórni, bo to byłoby ostatnie czego bym chciała. Po koncercie poszliśmy do jakiegoś klubu. Pamiętam jak tańczyłam z Oniką na barze. Ostatnim, co zapamiętałam było picie z chłopakami. Później mam w głowie jakieś urywki wspomnień.
Ekipa odwiozła mnie do domu, ledwo kontaktowałam. Dwayne zaniósł mnie do domu, położył mnie do łóżka, otulił kołdrą i wyszedł, a ja zapadłam w głęboki sen.
~*~
Zwlokłam się rano z łóżka, wyglądałam jak żywy trup. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w jeansy i t-shirt, po czym wyszłam z domu bez słowa.
Skierowałam się na osiedlowe "podwórko", gdzie spotkałam Pixie.
- Hej gwiazdeczko. Już nie masz czasu dla przyjaciół? - Zapytała. Nie rozmawiałam z nią wczoraj w skate parku, była za to zła.
- Pix nie przesadzaj.. Byłam wczoraj z wami na skejcie... - usiadłam na huśtawce.
- I tak trudno było się odezwać do mnie? Ciągle tylko pisałaś z tymi czarnuchami...
- Zamknij się ty niedojrzała dziwko! - poderwałam się, słysząc obelgę w kierunku chłopaków. Nie tolerowałam rasizmu. Fuknęłam niczym obrażona kotka i wróciłam do domu. Swój powrót zasygnalizowałam głośnym hukiem zamykanych drzwi od mojego pokoju. Mike chwilę później siedział przy mnie, a ja wypłakiwałam się mu w koszulkę. Opowiedziałam bratu całe zajście z "przyjaciółką".
- Nie warto się z nią zadawać, olej ją - gładził mnie po głowie.
- Ja tylko nie rozumiem dlaczego ona udawała moją przyjaciółkę. Głupia rasistowska pinda. - szlochałam.
- To kretynka, Estelle. Nie przejmuj się...
Brat uspokoił mnie. Jego głos był taki miły dla ucha, a moje powieki stawały się ciężkie. Usnęłam w ramionach Mike'a. Chłopak widząc to uśmiechnął się. Delikatnie ułożył mnie na łóżku, cmoknął w czoło i wyszedł z pokoju, szepcząc ciche "śpij dobrze". Zamknął drzwi a ja spałam spokojnie, z uśmiechem na twarzy.
~*~
Gdy się obudziłam, za oknami było już ciemno. W moim pokoju paliła się jedynie świeczka na biurku. Podeszłam do półki z książkami i wyciągnęłam Harry'ego Pottera. Uwielbiałam tą książkę i mogłabym ją czytać godzinami.Zapaliłam małą lampkę, która stała na stoliku nocnym i wciągnęłam się w książkowy, magiczny świat.
Po jakimś czasie odłożyłam lekturę i wymknęłam się z pokoju do kuchni. Była 3 w nocy. Zrobiłam sobie płatki i usiadłam przy stole. Podczas jedzenia zamyśliłam się i posiłek zamiast 15 minut zajął mi ponad godzinę. Cicho wstawiam brudne naczynia do zlewu i wróciłam do mojego "królestwa". Gdy siadałam na łóżku mój telefon zawibrował, okazało się, że dostałam wiadomość od Cartera.
"Dziękuję za koncert mordko, było wspaniale. Jutro około 14 wpadnij do naszego domu, mamy dla ciebie niespodziankę i parę informacji. Pewnie już śpisz, więc nie będę ci już zawracał głowy, księżniczko. DC"
Uśmiechnęłam się sama do siebie i odłożyłam telefon na szafkę nocną. Otuliłam się kocem i zapadłam w sen.
~*~
Obudziłam się. Z zamkniętymi jeszcze oczami wtuliłam się w coś miękkiego, dużego i ciepłego co było obok mnie. Zamruczałam, gdy to coś objęło mnie ramionami. A właściwie ktoś...
Chwila
Ktoś?!
Momentalnie otworzyłam oczy i ujrzałam obok siebie Twista. Leżał sobie najspokojniej w świecie na mojej ukochanej poduszce, pod moim kocem i przytulał mnie.
- No wiem, że było ci dobrze. Poprzytulam cie jeszcze. - wyszczerzył się chłopak.
- Kurcze, kretynie wystraszyłeś mnie... Która godzina? Bo na 14 miałam być u was.
- Jest chwilę po szóstej, kwiatuszku. Śpij spokojnie. - pogładził mnie po policzku. Byłam zbyt zaspana, żeby się kłócić. Wtuliłam się w chłopaka i zamknęłam oczy. Chris bawił się moimi włosami. To było dla mnie nowe uczucie, ponieważ nigdy nie leżałam z chłopakiem w jednym łóżku. Ba, ja nigdy nie miałam chłopaka. Lekko się uśmiechnęłam, gdy jego usta musnęły mój policzek. Powoli znowu odpływałam...
- Wstawaj, słońce. Trzeba się zbierać, chłopaki i Nicki czekają.. - słyszałam szept przy moim uchu. Było mi tak przyjemnie, że nie chciałam nawet otwierać oczu. Nagle poczułam jak chłopak podnosi mnie i zanosi do łazienki. Tam już stanęłam na nogach i gdy Moore wyszedł, wzięłam szybki prysznic i umalowałam się. Zaryzykowałam i zrobiłam sobie kreski eyelinerem oraz pełny makijaż. Mam na myśli podkłady, fluidy, róże i te sprawy. Gotowa wyszłam z łazienki i razem z chłopakiem wyszliśmy z mieszkania. Było mi niesamowicie miło, podczas przechodzenia od moich "osiedlowych znajomych" którzy jak zauważyłam odeszli od Pixie i trzymali moją stronę po tym jak brat opowiedział im co zaszło. Będę musiała wynagrodzić im to jakoś. I chyba nawet mam pomysł jak. Twist obejmował mnie. Wsiedliśmy do jego auta i pojechaliśmy pod dom YM.
Gdy wysiadałam z pięknego audi, u mojego boku był już Maine, który mówił coś o tym, że bardzo spodobałam się ludziom na występie i te sprawy... Jeśli życie sławnych ludzi tak wygląda to ja chyba jednak podziękuję i wyjdę. Byłam bardzo zmęczona po poprzedniej nocy i szczerze mówiąc potrzebowałam kawy. Christopher jakby czytając mi w myślach powiedział coś Mack'owi i objął mnie w talii prowadząc przez korytarz. Na końcu znajdowały się spore drzwi, przez które weszliśmy. Znaleźliśmy się w dużej, nowocześnie urządzonej kuchni.
- Podoba mi się. Dużo przestrzeni, bez zbędnych kolorów. - Uśmiechnęłam się do chłopaka. Twist poprowadził mnie do białego stołu i odsunął krzesło, żebym mogła usiąść.
- Pełna kulturka, nieźle - pomyślałam. Rozejrzałam się po kuchni. Dominowała tu biel z elementami szarości i czerni. Białe szafki, srebrny blat i piękna czarna mozaika na jednej ze ścian. Chris stał przy ekspresie do kawy. Wiedział, czego mi potrzeba. Zrobił kawę i postawił przede mną filiżankę na spodku. Czarną filiżankę. Chyba pokocham to miejsce. Upiłam łyk napoju i stwierdziłam, że od dziś to ten chłopak będzie robił mi kawę. Była lepsza od jakiejkolwiek, którą piłam.
- Dodałeś karmel? Skąd wiedziałeś, że to lubię? - Zapytałam cicho, patrząc na chłopaka który opierał się o blat. Miał dziś na sobie czerwone adidasy Jeremiego Scotta, czarne, luźne spodnie i biały t-shirt z Bobem Marleyem. Całości dopełniał uroczy czarny kapelusz.
- Słodka z ciebie dziewczyna to pomyślałem, że lubisz słodką kawę - puścił mi oczko na co zarumieniłam się.
- Gdzie nauczyłeś się tak gotować? - upiłam kolejny łyk.
- A, kiedyś byłem na kursie. W sumie było całkiem fajnie oderwać się od tej "raperskiej" rzeczywistości. Czasem to irytujące. Wszędzie kobiety, pieniądze i narkotyki. Ciągle jakieś szalone imprezy... To jest fajne przez jakiś czas. Ja w porównaniu do moich kolegów i koleżanek z pracy kiedyś chciałbym się ustatkować, Est. - przygryzłam delikatnie wargę, kiedy tak do mnie powiedział. Był mądrym chłopakiem, dziwiłam się, dlaczego inni tak nie uważali.
- Doskonale cię rozumiem, ja... - nie było mi dane dokończyć. Usłyszeliśmy krzyki na korytarzu, które, o zgrozo, zbliżały się do kuchni. Nagle do pomieszczenia ktoś wpadł. Słyszałam strzały, krzyki i odgłosy walki. Ostatnie co widziałam to zapadająca nieuchronnie ciemność.
________________________
Mam nadzieję, że się podoba:) Piszcie co sądzicie. J
Ekipa odwiozła mnie do domu, ledwo kontaktowałam. Dwayne zaniósł mnie do domu, położył mnie do łóżka, otulił kołdrą i wyszedł, a ja zapadłam w głęboki sen.
~*~
Zwlokłam się rano z łóżka, wyglądałam jak żywy trup. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w jeansy i t-shirt, po czym wyszłam z domu bez słowa.
Skierowałam się na osiedlowe "podwórko", gdzie spotkałam Pixie.
- Hej gwiazdeczko. Już nie masz czasu dla przyjaciół? - Zapytała. Nie rozmawiałam z nią wczoraj w skate parku, była za to zła.
- Pix nie przesadzaj.. Byłam wczoraj z wami na skejcie... - usiadłam na huśtawce.
- I tak trudno było się odezwać do mnie? Ciągle tylko pisałaś z tymi czarnuchami...
- Zamknij się ty niedojrzała dziwko! - poderwałam się, słysząc obelgę w kierunku chłopaków. Nie tolerowałam rasizmu. Fuknęłam niczym obrażona kotka i wróciłam do domu. Swój powrót zasygnalizowałam głośnym hukiem zamykanych drzwi od mojego pokoju. Mike chwilę później siedział przy mnie, a ja wypłakiwałam się mu w koszulkę. Opowiedziałam bratu całe zajście z "przyjaciółką".
- Nie warto się z nią zadawać, olej ją - gładził mnie po głowie.
- Ja tylko nie rozumiem dlaczego ona udawała moją przyjaciółkę. Głupia rasistowska pinda. - szlochałam.
- To kretynka, Estelle. Nie przejmuj się...
Brat uspokoił mnie. Jego głos był taki miły dla ucha, a moje powieki stawały się ciężkie. Usnęłam w ramionach Mike'a. Chłopak widząc to uśmiechnął się. Delikatnie ułożył mnie na łóżku, cmoknął w czoło i wyszedł z pokoju, szepcząc ciche "śpij dobrze". Zamknął drzwi a ja spałam spokojnie, z uśmiechem na twarzy.
~*~
Gdy się obudziłam, za oknami było już ciemno. W moim pokoju paliła się jedynie świeczka na biurku. Podeszłam do półki z książkami i wyciągnęłam Harry'ego Pottera. Uwielbiałam tą książkę i mogłabym ją czytać godzinami.Zapaliłam małą lampkę, która stała na stoliku nocnym i wciągnęłam się w książkowy, magiczny świat.
Po jakimś czasie odłożyłam lekturę i wymknęłam się z pokoju do kuchni. Była 3 w nocy. Zrobiłam sobie płatki i usiadłam przy stole. Podczas jedzenia zamyśliłam się i posiłek zamiast 15 minut zajął mi ponad godzinę. Cicho wstawiam brudne naczynia do zlewu i wróciłam do mojego "królestwa". Gdy siadałam na łóżku mój telefon zawibrował, okazało się, że dostałam wiadomość od Cartera.
"Dziękuję za koncert mordko, było wspaniale. Jutro około 14 wpadnij do naszego domu, mamy dla ciebie niespodziankę i parę informacji. Pewnie już śpisz, więc nie będę ci już zawracał głowy, księżniczko. DC"
Uśmiechnęłam się sama do siebie i odłożyłam telefon na szafkę nocną. Otuliłam się kocem i zapadłam w sen.
~*~
Obudziłam się. Z zamkniętymi jeszcze oczami wtuliłam się w coś miękkiego, dużego i ciepłego co było obok mnie. Zamruczałam, gdy to coś objęło mnie ramionami. A właściwie ktoś...
Chwila
Ktoś?!
Momentalnie otworzyłam oczy i ujrzałam obok siebie Twista. Leżał sobie najspokojniej w świecie na mojej ukochanej poduszce, pod moim kocem i przytulał mnie.
- No wiem, że było ci dobrze. Poprzytulam cie jeszcze. - wyszczerzył się chłopak.
- Kurcze, kretynie wystraszyłeś mnie... Która godzina? Bo na 14 miałam być u was.
- Jest chwilę po szóstej, kwiatuszku. Śpij spokojnie. - pogładził mnie po policzku. Byłam zbyt zaspana, żeby się kłócić. Wtuliłam się w chłopaka i zamknęłam oczy. Chris bawił się moimi włosami. To było dla mnie nowe uczucie, ponieważ nigdy nie leżałam z chłopakiem w jednym łóżku. Ba, ja nigdy nie miałam chłopaka. Lekko się uśmiechnęłam, gdy jego usta musnęły mój policzek. Powoli znowu odpływałam...
- Wstawaj, słońce. Trzeba się zbierać, chłopaki i Nicki czekają.. - słyszałam szept przy moim uchu. Było mi tak przyjemnie, że nie chciałam nawet otwierać oczu. Nagle poczułam jak chłopak podnosi mnie i zanosi do łazienki. Tam już stanęłam na nogach i gdy Moore wyszedł, wzięłam szybki prysznic i umalowałam się. Zaryzykowałam i zrobiłam sobie kreski eyelinerem oraz pełny makijaż. Mam na myśli podkłady, fluidy, róże i te sprawy. Gotowa wyszłam z łazienki i razem z chłopakiem wyszliśmy z mieszkania. Było mi niesamowicie miło, podczas przechodzenia od moich "osiedlowych znajomych" którzy jak zauważyłam odeszli od Pixie i trzymali moją stronę po tym jak brat opowiedział im co zaszło. Będę musiała wynagrodzić im to jakoś. I chyba nawet mam pomysł jak. Twist obejmował mnie. Wsiedliśmy do jego auta i pojechaliśmy pod dom YM.
Gdy wysiadałam z pięknego audi, u mojego boku był już Maine, który mówił coś o tym, że bardzo spodobałam się ludziom na występie i te sprawy... Jeśli życie sławnych ludzi tak wygląda to ja chyba jednak podziękuję i wyjdę. Byłam bardzo zmęczona po poprzedniej nocy i szczerze mówiąc potrzebowałam kawy. Christopher jakby czytając mi w myślach powiedział coś Mack'owi i objął mnie w talii prowadząc przez korytarz. Na końcu znajdowały się spore drzwi, przez które weszliśmy. Znaleźliśmy się w dużej, nowocześnie urządzonej kuchni.
- Podoba mi się. Dużo przestrzeni, bez zbędnych kolorów. - Uśmiechnęłam się do chłopaka. Twist poprowadził mnie do białego stołu i odsunął krzesło, żebym mogła usiąść.
- Pełna kulturka, nieźle - pomyślałam. Rozejrzałam się po kuchni. Dominowała tu biel z elementami szarości i czerni. Białe szafki, srebrny blat i piękna czarna mozaika na jednej ze ścian. Chris stał przy ekspresie do kawy. Wiedział, czego mi potrzeba. Zrobił kawę i postawił przede mną filiżankę na spodku. Czarną filiżankę. Chyba pokocham to miejsce. Upiłam łyk napoju i stwierdziłam, że od dziś to ten chłopak będzie robił mi kawę. Była lepsza od jakiejkolwiek, którą piłam.
- Dodałeś karmel? Skąd wiedziałeś, że to lubię? - Zapytałam cicho, patrząc na chłopaka który opierał się o blat. Miał dziś na sobie czerwone adidasy Jeremiego Scotta, czarne, luźne spodnie i biały t-shirt z Bobem Marleyem. Całości dopełniał uroczy czarny kapelusz.
- Słodka z ciebie dziewczyna to pomyślałem, że lubisz słodką kawę - puścił mi oczko na co zarumieniłam się.
- Gdzie nauczyłeś się tak gotować? - upiłam kolejny łyk.
- A, kiedyś byłem na kursie. W sumie było całkiem fajnie oderwać się od tej "raperskiej" rzeczywistości. Czasem to irytujące. Wszędzie kobiety, pieniądze i narkotyki. Ciągle jakieś szalone imprezy... To jest fajne przez jakiś czas. Ja w porównaniu do moich kolegów i koleżanek z pracy kiedyś chciałbym się ustatkować, Est. - przygryzłam delikatnie wargę, kiedy tak do mnie powiedział. Był mądrym chłopakiem, dziwiłam się, dlaczego inni tak nie uważali.
- Doskonale cię rozumiem, ja... - nie było mi dane dokończyć. Usłyszeliśmy krzyki na korytarzu, które, o zgrozo, zbliżały się do kuchni. Nagle do pomieszczenia ktoś wpadł. Słyszałam strzały, krzyki i odgłosy walki. Ostatnie co widziałam to zapadająca nieuchronnie ciemność.
________________________
Mam nadzieję, że się podoba:) Piszcie co sądzicie. J
Subskrybuj:
Posty (Atom)