niedziela, 24 kwietnia 2016

PRZEPROWADZKA

Raz jestem, raz mnie nie ma. Przepraszam za to gorąco wszystkich moich czytelników o ile takowi istnieją. Jednak przychodzę do was i to z nowiną. PRZEPROWADZAMY SIĘ.
Tak, my. Nie tylko ja, zabieram was też ze sobą. W toku jest tworzenie strony, gdyż opowiadanie zostanie przeniesione na Wattpad. Tak będzie dla mnie (i myślę, że dla was też) wygodniej. Oczywiście nie zostanie usunięte z tej strony (blogger).

Więc tak:
                - Nowy tytuł opowiadania brzmi "amissum"
                - Moja nazwa użytkownika na Wattpad to: sarcasticox (piszę też dramione i tłumaczę opowiadanie o 5sos - zapraszam chętnych i ciekawych)
                - Opowiadanie będzie aktualizowane już tylko i wyłącznie na wattpadzie a wszystkie rozdziały z bloggera zostaną tam skopiowane
                - Jeśli mam tutaj stałych czytelników to bardzo ładnie proszę o pozostawienie mi gwiazdki i komentarza na wattpadzie jak już wszystko będzie gotowe
                - Jak tylko okładka na fanfika będzie gotowa i skopiuję wszystkie rozdziały to zrobię update posta i wkleję tu link do opowiadania.







Zapraszam do obserwowania mnie na Wattpadzie

wtorek, 2 lutego 2016

Rozdział 5. "American Star" ♥

Wróciłam do domu z koncertu, byłam wykończona. Nie sądziłam że to zabiera aż tyle energii. Zapowiadałam występy ekipy, bawiłam się z nimi i z fanami. To było niesamowite uczycie, kiedy patrzy na ciebie cała masa ludzi. Mam tylko nadzieję, że nie wygłupiłam się i nie przyniosłam wstydu wytwórni, bo to byłoby ostatnie czego bym chciała. Po koncercie poszliśmy do jakiegoś klubu. Pamiętam jak tańczyłam z Oniką na barze. Ostatnim, co zapamiętałam było picie z chłopakami. Później mam w głowie jakieś urywki wspomnień.
Ekipa odwiozła mnie do domu, ledwo kontaktowałam. Dwayne zaniósł mnie do domu, położył mnie do łóżka, otulił kołdrą i wyszedł, a ja zapadłam w głęboki sen.



                                                                  ~*~


Zwlokłam się rano z łóżka, wyglądałam jak żywy trup. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w jeansy i t-shirt, po czym wyszłam z domu bez słowa.
Skierowałam się na osiedlowe "podwórko", gdzie spotkałam Pixie.
- Hej gwiazdeczko. Już nie masz czasu dla przyjaciół? - Zapytała. Nie rozmawiałam z nią wczoraj w skate parku, była za to zła.
- Pix nie przesadzaj.. Byłam wczoraj z wami na skejcie... - usiadłam na huśtawce.
- I tak trudno było się odezwać do mnie? Ciągle tylko pisałaś z tymi czarnuchami...
- Zamknij się ty niedojrzała dziwko! - poderwałam się, słysząc obelgę w kierunku chłopaków. Nie tolerowałam rasizmu. Fuknęłam niczym obrażona kotka i wróciłam do domu. Swój powrót zasygnalizowałam głośnym hukiem zamykanych drzwi od mojego pokoju. Mike chwilę później siedział przy mnie, a ja wypłakiwałam się mu w koszulkę. Opowiedziałam bratu całe zajście z "przyjaciółką".
- Nie warto się z nią zadawać, olej ją - gładził mnie po głowie.
- Ja tylko nie rozumiem dlaczego ona udawała moją przyjaciółkę. Głupia rasistowska pinda. - szlochałam.
- To kretynka, Estelle. Nie przejmuj się...
Brat uspokoił mnie. Jego głos był taki miły dla ucha, a moje powieki stawały się ciężkie. Usnęłam w ramionach Mike'a. Chłopak widząc to uśmiechnął się. Delikatnie ułożył mnie na łóżku, cmoknął w czoło i wyszedł z pokoju, szepcząc ciche "śpij dobrze". Zamknął drzwi a ja spałam spokojnie, z uśmiechem na twarzy.




                                                                ~*~



Gdy się obudziłam, za oknami było już ciemno. W moim pokoju paliła się jedynie świeczka na biurku. Podeszłam do półki z książkami i wyciągnęłam Harry'ego Pottera. Uwielbiałam tą książkę i mogłabym ją czytać godzinami.Zapaliłam małą lampkę, która stała na stoliku nocnym i wciągnęłam się w książkowy, magiczny świat.
Po jakimś czasie odłożyłam lekturę i wymknęłam się z pokoju do kuchni. Była 3 w nocy. Zrobiłam sobie płatki i usiadłam przy stole. Podczas jedzenia zamyśliłam się i posiłek zamiast 15 minut zajął mi ponad godzinę. Cicho wstawiam brudne naczynia do zlewu i wróciłam do mojego "królestwa". Gdy siadałam na łóżku mój telefon zawibrował, okazało się, że dostałam wiadomość od Cartera.

"Dziękuję za koncert mordko, było wspaniale. Jutro około 14 wpadnij do naszego domu, mamy dla ciebie niespodziankę i parę informacji. Pewnie już śpisz, więc nie będę ci już zawracał głowy, księżniczko. DC"

Uśmiechnęłam się sama do siebie i odłożyłam telefon na szafkę nocną. Otuliłam się kocem i zapadłam w sen.



                                                                ~*~


 Obudziłam się. Z zamkniętymi jeszcze oczami wtuliłam się w coś miękkiego, dużego i ciepłego co było obok mnie. Zamruczałam, gdy to coś objęło mnie ramionami. A właściwie ktoś...
Chwila
Ktoś?!
Momentalnie otworzyłam oczy i ujrzałam obok siebie Twista. Leżał sobie najspokojniej w świecie na mojej ukochanej poduszce, pod moim kocem i przytulał mnie.
- No wiem, że było ci dobrze. Poprzytulam cie jeszcze. - wyszczerzył się chłopak.
- Kurcze, kretynie wystraszyłeś mnie... Która godzina? Bo na 14 miałam być u was.
- Jest chwilę po szóstej, kwiatuszku. Śpij spokojnie. - pogładził mnie po policzku. Byłam zbyt zaspana, żeby się kłócić. Wtuliłam się w chłopaka i zamknęłam oczy. Chris bawił się moimi włosami. To było dla mnie nowe uczucie, ponieważ nigdy nie leżałam z chłopakiem w jednym łóżku. Ba, ja nigdy nie miałam chłopaka. Lekko się uśmiechnęłam, gdy jego usta musnęły mój policzek. Powoli znowu odpływałam...



- Wstawaj, słońce. Trzeba się zbierać, chłopaki i Nicki czekają.. - słyszałam szept przy moim uchu. Było mi tak przyjemnie, że nie chciałam nawet otwierać oczu. Nagle poczułam jak chłopak podnosi mnie i zanosi do łazienki. Tam już stanęłam na nogach i gdy Moore wyszedł, wzięłam szybki prysznic i umalowałam się. Zaryzykowałam i zrobiłam sobie kreski eyelinerem oraz pełny makijaż. Mam na myśli podkłady, fluidy, róże i te sprawy. Gotowa wyszłam z łazienki i razem z chłopakiem wyszliśmy z mieszkania. Było mi niesamowicie miło, podczas przechodzenia od moich "osiedlowych znajomych" którzy jak zauważyłam odeszli od Pixie i trzymali moją stronę po tym jak brat opowiedział im co zaszło. Będę musiała wynagrodzić im to jakoś. I chyba nawet mam pomysł jak. Twist obejmował mnie. Wsiedliśmy do jego auta i pojechaliśmy pod dom YM.

Gdy wysiadałam z pięknego audi, u mojego boku był już Maine, który mówił coś o tym, że bardzo spodobałam się ludziom na występie i te sprawy... Jeśli życie sławnych ludzi tak wygląda to ja chyba jednak podziękuję i wyjdę. Byłam bardzo zmęczona po poprzedniej nocy i szczerze mówiąc potrzebowałam kawy. Christopher jakby czytając mi w myślach powiedział coś Mack'owi i objął mnie w talii prowadząc przez korytarz. Na końcu znajdowały się spore drzwi, przez które weszliśmy. Znaleźliśmy się w dużej, nowocześnie urządzonej kuchni.
- Podoba mi się. Dużo przestrzeni, bez zbędnych kolorów. - Uśmiechnęłam się do chłopaka. Twist poprowadził mnie do białego stołu i odsunął krzesło, żebym mogła usiąść.
- Pełna kulturka, nieźle - pomyślałam. Rozejrzałam się po kuchni. Dominowała tu biel z elementami szarości i czerni. Białe szafki, srebrny blat i piękna czarna mozaika na jednej ze ścian. Chris stał przy ekspresie do kawy. Wiedział, czego mi potrzeba. Zrobił kawę i postawił przede mną filiżankę na spodku. Czarną filiżankę. Chyba pokocham to miejsce. Upiłam łyk napoju i stwierdziłam, że od dziś to ten chłopak będzie robił mi kawę. Była lepsza od jakiejkolwiek, którą piłam.
- Dodałeś karmel? Skąd wiedziałeś, że to lubię? - Zapytałam cicho, patrząc na chłopaka który opierał się o blat. Miał dziś na sobie czerwone adidasy Jeremiego Scotta, czarne, luźne spodnie i biały t-shirt z Bobem Marleyem. Całości dopełniał uroczy czarny kapelusz.
- Słodka z ciebie dziewczyna to pomyślałem, że lubisz słodką kawę - puścił mi oczko na co zarumieniłam się.
- Gdzie nauczyłeś się tak gotować? - upiłam kolejny łyk.
- A, kiedyś byłem na kursie. W sumie było całkiem fajnie oderwać się od tej "raperskiej" rzeczywistości. Czasem to irytujące. Wszędzie kobiety, pieniądze i narkotyki. Ciągle jakieś szalone imprezy... To jest fajne przez jakiś czas. Ja w porównaniu do moich kolegów i koleżanek z pracy kiedyś chciałbym się ustatkować, Est. - przygryzłam delikatnie wargę, kiedy tak do mnie powiedział. Był mądrym chłopakiem, dziwiłam się, dlaczego inni tak nie uważali.
- Doskonale cię rozumiem, ja... - nie było mi dane dokończyć. Usłyszeliśmy krzyki na korytarzu, które, o zgrozo, zbliżały się do kuchni. Nagle do pomieszczenia ktoś wpadł. Słyszałam strzały, krzyki i odgłosy walki. Ostatnie co widziałam to zapadająca nieuchronnie ciemność.







________________________


Mam nadzieję, że się podoba:) Piszcie co sądzicie.  J

wtorek, 17 września 2013

Rozdzial 4. "You can love me or hate me, i swear it won't break me" ♥

Wróciłam do domu o godzinie 14. Byłam trochę upojona sizzurp'em którego dostałam po drodze od Mr Cartera, który mnie odwoził. Radosnym krokiem weszłam do mieszkania, z umową w dłoni. Ku mojemu zaskoczeniu, w domu byli obecni rodzice, i co mniej mnie zaskakiwało-Mike.
- Gdzie ty byłaś? - Zapytała matka, lekko poddenerwowana. No tak, kłócili się z ojcem, to normalne..
- Napisałam wam, że wychodzę z Jamalem i Pixie - powiedziałam na swoje usprawiedliwienie - wszystko zapisałam wam na kartce w kuchni.
Mój ciekawski braciszek podszedł i wyrwał mi z dłoni umowę, a że był wyższy to nie miałam szans jej dosięgnąć.
- Ja, niżej podpisana Estelle Black, bla bla bla... Na mocy niniejszej umowy z chwilą dokonania nagrania, o którym mowa w § 1 ust. 2 umowy Artysta przenosi na Wydawcę za wynagrodzeniem określonym w niniejszej umowie... bla bla bla - rzucił okiem na umowę i zaśmiał się. - Moja siostrzyczka podpisuje umowę z wytwórnią, no no no...
- Ja się na nic takiego nie zgadzam! Absolutnie! - Moja mama oczywiście zdążyła dorzucić swoje 3 grosze zanim cokolwiek wytłumaczyłam.
- Może daj jej przedstawić swoje warunki. - wtrącił ojciec. Jedyny słuszny w tej rodzinie..
- Nie ma mowy, nie puszcze jej z jakimiś...
- Kurwa mać, mamo! To dobrzy ludzie, z ciężką przeszłością! Przeżyli dużo a teraz pracują na swoje życie sami, bo nie mają nikogo poza sobą wzajemnie! Więc nie masz prawa osądzać ich po pozorach! - Wydarłam się na nią - Wyprowadzam się.. Jak tylko nagram pierwszą piosenkę. Mam gdzieś wasze zdanie - Powiedziałam cicho i poszłam do swojego pokoju, uprzednio wyrywając Mike'owi z rąk umowę.
Usiadłam na podłodze, wzięłam jakiś długopis z biurka i podrobiłam podpisy rodziców, po czym sama się podpisałam. Schowałam dokument do torby i położyłam się na łóżku.
- Życie jest kurewsko niesprawiedliwe - westchnęłam - Mogłabym opłacać im rachunki, kupić lepszy dom, zapewnić prace... Teraz ledwo wiążą koniec z końcem, ja mogłabym im pomóc, ale nie.. Lepiej przecież się na mnie wydrzeć - mówiłam sama do siebie.
- Els, Emilien do ciebie przyszedł - ojciec delikatnie uchylił drzwi od mojego pokoju.
- Niech wejdzie - powiedziałam i usiadłam na łóżku. Easy wszedł do pokoju, zamykając za sobą drzwi.
- Ej, co się dzieje, shawty? - zapytał troskliwie. Wstałam i pokazałam mu umowę z wytwórnią. - Nie zgodzili się? Słabo radzisz sobie w podrabianiu podpisów - roześmiał się.
- Cicho, bo jeszcze usłyszą... Chcę im tylko pomóc, zapewnić lepsze życie, Em.
- Pamiętaj, że to nie tylko twoja decyzja. Zaproponuj im to, ale jeszcze nie teraz.
- Ludzie z tej wytwórni to nie są kryminaliści. Oni mieli trudne dzieciństwo - szepnęłam, wtulając się w przyjaciela.
- Wiem. I twoi rodzice to zrozumieją, tylko daj im ochłonąć. Potrzebują czasu.
Easy siedział u mnie do 19, po czym musiał iść do domu, zająć się siostrą. Współczuje, mieć tak małe rodzeństwo to ciężar. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i przebrałam się w moją piżamę, składającą się z za dużej koszulki i starych bokserek Mike'a. Ułożyłam się w łóżku i nakryłam kołdrą.
- To będzie ciężka noc - szepnęłam sama do siebie i zamknęłam oczy.




                                                                   *


Zerknęłam na zegarek, przecierając oczy.
- Co, kurwa? 8 rano? No bez jaj - Jęknęłam, z powrotem opadając na poduszki. Nie spałam całą noc, myślałam o dzisiejszym dniu. To niesamowite, że będę pracowała dla wytwórni Young Money...
Godząc się z tym, że już nie zasnę, wstałam i podeszłam do szafy. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w to. Następnie pomalowałam rzęsy czarnym tuszem, i ukryłam korektorem niedoskonałości na mojej twarzy. Musiałam dobrze wyglądać, przecież szłam do nie byle jakiej wytwórni... Rozczesałam włosy, pozostawiłam rozpuszczone i wyszłam z domu, zabierając ze sobą swój stary grat zwany telefonem i ruszyłam do skateparku. Spędziłam tam czas do 16, spotykając Pixie, Phi i Jamal'a.
Punktualnie o 16:55 stałam przed drzwiami wytwórni. Zszedł po mnie Jae i zaprosił do środka.
- Jest 17 a ja jestem z umową - powiedziałam do Jermaine'a i podałam mu umowę. Ten spojrzał na podpisy i uśmiechnął się.
- Ten test zdałaś .. - powiedział
- Jaki kurwa test?
- To było do przewidzenia, że twoi rodzice się nie zgodzą na podpisanie umowy, więc podrobiłaś podpisy. Zrobiłaś tak jak wszyscy, żeby się tu dostać. - wyjaśnił.
- A to małe kłamczuszki - uśmiechnęłam się i usiadłam na sofie obok Tygi. - co dziś robimy?
- Dziś twój kolejny test - szepnął mi na ucho Michael - Jedziemy na nasz koncert.
- Jaki "nasz" koncert?
- Koncert Young Money. Twoi przyjaciele już dostali bilety. Będziesz nam 'troszkę' pomagała podczas trwania występu - wyjaśnił z uśmiechem.
Kurwa. A już myślałam, że dziś będzie spokojnie... A więc żegnaj, moje ukochane życie bez niespodzianek i wyzwań...











___________________________________________________


Kolejny rozdział za nami :3 Mam nadzieję, że się podoba. Zostawcie po sobie komentarz, jeśli chcecie, będę was informowała :))
~Elle



I'M BACK BITCHEEEEEES !

Cześć skarby moje kochane ( o ile ktoś to moje gówno zwane opowiadaniem czyta :3 ) . Trochę czasu mnie tu nie było, prawie 5 miesięcy.. Brak weny, poprawki w szkole, wakacje.. Mogłabym się tak tłumaczyć, ale nie do tego zmierzam. Teraz biorę się za to opowiadanie. Będą wprowadzone zmiany:
- Nowy wygląd bloga
- Gify w notkach
- Rozdziały dodawane co tydzień, lub dwa ( nie wiem jak będzie z nauką..).
Jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach to TWEET ME : @Cutemonkeyxx
Zabieram się za rozdział 4, hope you enjoy it ! Luv ya ;*

środa, 24 kwietnia 2013

Rozdzial 3. "Oh no, there's ain't paradice" ♥

* Rano. Esti's's POV*
Obudziłam się o 9.00 otulona w ciepłą kołdrę. Z powodu wczorajszego nadużycia alkoholu w moich ustach zawitała pustynia Gobi, a w głowie huczał halny. Nie pamiętam zbyt wiele z wczorajszego wieczoru, wiem tyle, że spotkałam mojego idola. Cholera, on w rzeczywistości jest jeszcze bardziej seksowny niż na zdjęciach. Kurwa, nie mogę uwierzyć, że go poznałam. Rozmawiałam z nim, przytulaliśmy się. Dopiero teraz dotarło do mnie jakie miałam szczęście. Zwlokłam się powoli z łózka, poszłam wziać prysznic. Po kilku minutach wyszłam, owinięta kusym białym ręcznikiem, a kropelki wody spływały po moim ciele. Krzyknęłam przeraźliwie, gdy zobaczyłam na moim łóżku siedzących Tyge, Weezy'ego i Drake'a.
- Dzięki za miłe powitanie, bejbi - zaśmiał się Tunechi
- Wiesz co, młoda? Twoja matka jest przerażająca, zaczęła się drzeć ''dlaczego trzech wytatuowanych ćpunów-kryminalistów przychodzi do mojej córki !?''. Ale chwała Bogu przyszedł twój ojciec i załagodził sprawe - powiedzial Drake z uśmiechem.
Tyga nie odezwał się. Zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu i podał mi paczuszkę. Spojrzałam na niego pytająco.
- To taki prezent od nas, ciuchy na twoje dzisiejsze, pierwsze nagrania - Wyjaśnił Michael. Poszłam do łazienki się przebrać. Wyjęłam zawartość siateczki. Bordowe vans'y, jeansowe rurki i bordowa, luźna koszulka z wizerunkiem Tygi. Ubrałam ten komplet, włosy związałam w kucyka i wyszłam gotowa z łazienki.
Cicho wymknęliśmy się z chłopakami do wielkiego BMW z przyciemnianymi szybami i po chwili byliśmy pod studiem. Z minuty na minute coraz bardziej odczuwałam stres. Weszliśmy do budynku. Chłopcy kierowali się do pokoju z wielkimi czerwonymi kanapami. Tam siedziała reszta YM Team.
- No, no, no. Nasza nowa gwiazdeczka - uśmiechnął się Twist i podszedł do mnie - Dostane buziaka? - zapytał.
- Skarbie... - powoli przybliżyłam swoją twarz do jego - chyba śnisz - szepnęłam, gdy nasze twarze dzieliły milimetry. Momentalnie odsunęłam się od niego. Gudda i Jae wybuchnęli śmiechem.
- Ta mała jest genialna, już ją lubię. - śmiał się Carl.
- Mała to jest twoja pała, kotku. Ja jestem niska. - uśmiechnęłam się ciepło i usiadłam na kanapie.
- Widzę, że już się zaklimatyzowałaś w studiu. - Zagadnęła do mnie Onika, podczas gdy wszyscy chłopcy oprócz Guddy pokładali się ze śmiechu.
- No, jest okay. Bałam się, że będzie gorzej... - Do pomieszczenia wpadł Jermaine.
- Złotko, może ja ci wszystko wytłumaczę. - powiedział i podszedł do mnie - To jest pomieszczenie z konsolą. Tutaj palimy, pijemy i słuchamy nagranych piosenek. Tamto oszklone to 'akwarium'. Tam produkujemy się twórczo, czyli nagrywamy piosenki. Ogólnie reszta pomieszczeń wzdłuż korytarza to same biura, chociaż można też znaleźć łazienkę, kuchnię i pokój do gier - Maine wyjaśnił mi wszystko. Wziął mnie pod rękę i zaprowadził do akwarium. Stanęłam przed mikrofonem, a na uszy zostały mi nałożone białe beats by dr Dre.
Mack wyszedł ze studia i podszedł do konsoli. Nacisnął coś na niej, a po chwili w słuchawkach rozbrzmiał jego głos.
- Młoda, skoro podstawy już znasz, to czas cię przećwiczyć. Nawijaj. - powiedział i włączył jakiś bit. Niepewnie spojrzałam na nich i zaczęłam.:
Czarnuchu, pieprz tych hejterów Te dziwki mają cipki jak kratery.... (1)
- wooooooah, dziewczyno! Za młoda jesteś na takie teksty! - odezwał się Tunechi.
- Oj weźcie się chrzańcie. - syknęłam i zaczęłam od nowa. :
Latam z gwiazdami na niebie
Nie próbuję już dłużej przetrwać
Wierzę, że życie jest nagrodą
Ale żyć nie znaczy, że ty jesteś żywy
Nie martw się o mnie i o tego, kogo zwalniam
Dostaję to, czego pragnę, to moje cesarstwo
I tak, ja tu rozkazuję, jestem sędzią
Zakrapiam wampiry wodą święconą
W tym właśnie momencie jestem królem
W tym właśnie momencie zabijam Goliata swą procą
W tym właśnie momencie przynoszę, stawiam na to wszystko
Odejdę z pierścieniem I odejdę z koroną, tak
Nie, nie jestem szczęściarą, jestem błogosławiona, tak
Klaskaj dla mistrzyni ciężkiej wagi - mnie
Ale nie mogłabym tego zrobić sama, my
Young Money mnie wychowało, wyrosłam w Baisley
Południowa część Jamajki, Queens i ich szaleństwo Bo ciągle jestem łobuzem, Hollywood nie mogło mnie zmienić
Krzyczę swoim przeciwnikom, przepraszam, że nie mogłeś zmienić mnie
Nie jestem zarozumiała, po prostu się obroniliśmy
Najlepsza wiara, że co zrobiliśmy teraz
Będzie sprzedane mediom, nie wiem
Ta noc po prostu przypomina mi
Wszystko czego mnie pozbawili
Drinki w górę,
To świętowanie, każdego razu gdy się stykamy
Zrobiliśmy wszystko o czym oni mogli pomyśleć
Wspaniałością jest to, co zrobiliśmy na skraju. (2) - zakończyłam z uśmiechem. Spojrzałam na reakcje osób po drugiej stronie. Byli zszokowani. Delikatnie odłożyłam słuchawki na miejsce i wróciłam na czerwoną kanapę.
- I gdzie ty żeś się podziewała przez ten czas, jak cie tu nie było?!- obok mnie natychmiast zjawili się Twist i Chuckee
- Dziewczyno, jesteś niesamowita. - powiedział Rashad z uśmiechem. Chris siedzący po mojej drugiej stronie potwierdził jego słowa. Mack przyniósł jakiś papier.
- To jest umowa. - powiedział do mnie, jak do pięciolatka.
- Preyan, wiem do kurwy nędzy czym jest umowa... - spojrzałam na niego.
- No więc idziesz z tym do domu. Na niej mają znaleźć się trzy podpisy. Twój, twojej matki i twojego ojca. - odparł Maine.
- Że niby moi starzy mają to podpisać? O boże, no dobra... - westchnęłam.
- Esti, słońce.... - spojrzał na mnie gdy byłam przy drzwiach
- Hmm? - odwróciłam się
- Przynieś tą umowę na jutro o 17 - uśmiechnął się a ja wyszłam. Skierowałam się do domu z nadzieją, że uda mi się namówić rodziców na podpisanie....
____________________________________________
Rozdział krótki, długo wyczekiwany ale mam nadzieję, że się podoba.
(1) - Lil Wayne ft. Drake & Future - Bitches Love Me
(2) - Nicki Minaj ft. Drake - Moment 4 Life
Do następnego rozdz :** <3

niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdzial 2. ''Young Money, bitch !'' ♥

Rozdział z dedykiem dla mojej Alex Tyson <33
_________________________________________________
Gdy weszłam do ich wielkiej willi doznałam szoku. Ujrzałam reszte moich idoli w swoim naturalnym środowisku. Siedzieli na kanapie a dookoła nich butelki i puszki po piwie, na stole rozmaite kolorowe drinki. Tyga i Twist siedzieli na sofie i grali w pokera. Gudda, Jay i Lil Chuckee oglądali film w TV. Nieśmiało weszłam z Oniką do salonu i tak jak mnie porosiła, usiadłam pomiędzy Tygą a Twistem.
- emm, cześć. Przepraszam że przeszkodziłam ale Nicki prosiła, żebym tu usiadła.
- Kurde, Onika? Bylas w niebie, ze przyprowadzilas takiego aniola? - Tyga spojrzal na maraj z usmiechem. Od razu wiedzialam, ze bedzie probowal mnie wyrwac.
- Moze zagramy w rozbierana butelke? - Zaproponowal Twist i zrobil na dywanie miejsce, zeby wszyscy mogli usiasc. Zgodzili sie chetnie i wraz ze mna zasiedli na miejscu. Zasady byly proste. Osoba ktora kreci butelka, zdejmuje zebami wybrana przez siebie czesc garderoby osoby na ktora wypadnie. Pierwszy krecil Tyga, oczywiscie niestety ta cholerna butelka wypadla na mnie. Chlopak zebami zdjal ze mnie moja bluze i ''niby przypadkowo'' swoimi ustami musnal moje usta. Gdyby nie byl bozyszczem 2 milionow fanek to dalabym mu w ryj. Nastepnie krecilam ja. O dziwo mialam wieksze szczescie, bo trafilam na Cartera. Podeszlam do niego i spojrzalam mu w oczy. Ten usmiechnal sie na znak, ze moge, wiec subtelnie zdjelam zebami jego koszulke. Dwayne'a to bardzo ucieszylo, ale chyba tez podniecilo, bo gdy tylko odsunelam sie od niego, Drake spojrzal na jego spodnie i krzyknal ''namiocik !''.
- Spierdalaj, Aubrey! - Warknal Dwayne i poszedl na gore, przypuszczam, ze do swojego pokoju. Bez chwili namyslu ruszylam za nim. Weszlam do jego komnaty i zdziwilam sie, na jej widok. Nie wygladalo to jak pokoj bogatej osoby, raczej jak pokoj 15 letniego chlopca. Wszedzie plakaty 2pac'a lub innych znanych raperow. Biurko, lozko i kilka szafek. Na lozku siedzial Weezy ze spuszczona glowa. Podeszlam do niego i przytulilam. Bylo mi go szkoda, byl osoba czesto wysmiewana w Young Money.
Chlopak poczul, ze sie do niego przytulam, bo objal mnie swoimi silnymi ramionami i wtulil w siebie. Czulam cieplo bijace od jego ciala. Dwayne zaczal skladac pocalunki na moojej szyi.
- Nie, Carter. Nie bedziemy sie tak bawic. Nie jestem ta latwa dziewczyna - powiedzialam wprost.
- Przepraszam, zapedzilem sie - chlopak speszyl sie i natychmiast ode mnie odsunal.
- Nie mowie, ze nie mozemy byc przyjaciolmi, ale nie masz co liczyc na cokolwiek wiecej.
- Dobrze, skarbie. Rozumiem. - Gdy to powiedzial, moje serce zabilo szybciej. Nazwal mnie 'skarbem'. Moj idol.
- Weezy, nie pomysl sobie zle. Jestes perfekcyjny w kazdym calu, ale ja mam dopiero 16 lat. Nie jestem jeszcze na to gotowa - wyjasnilam i przytulilam go. Posiedzielismy jeszcze chwile w pokoju, zapisal mi w telefonie numery do wszystkich z Young Money i wrocilismy na dol. Wszyscy siedzieli w salonie i ogladali jakis zboczony film. Weezy'emu spodobal sie on i usiadl na kanapie. Ja stalam jak ten kolek za sofa i nie wiedzialam, co zrobic.
- Chodz tu, Esti - usmiechnal sie Tyga i posadzil mnie na swoje kolana. Nie chcialam ogladac filmu, wiec wtulilam sie w niego. Jego reakcja byl perfekcyjny usmiech.
- Ej, mloda, sory ze cie odciagnelismy wtedy od znajomych, ale jest sprawa. Maine jest odpowiedzialny za finanse Young Money, i mowi, ze mamy dlugi. Potrzebujemy kogos nowego. Pytanie zasadnicze. Umiesz rapowac? - Zapytala prosto z mostu Onika.
- No pewnie, ze umiem - powiedzialam spokojnie
- To pokaz.
- Pussy, money, weed, codeine. She said my dick feel like morphine. I hope my name taste like sardines to these niggas. - Zarapowalam tak jak poprosila mnie Onika.
- Nie wiem jak masz na imie, ale rapujesz całkiem nieźle, więc jest pytanie, czy chciałabyś do nas dołączyć - Mack Maine podszedl do mnie. Ja natychmiast, bez zastanowienia przyjęłam propozycje.

_________________________________________________________
Macie rozdział z seks zachciankami Twista xd. Elle jest w Young Money. Jak to wszystko potoczy się dalej? Wszystko w następnych rozdziałach :)
+ WPROWADZAM ZASADĘ ''CZYTASZ = KOMENTUJESZ''. TO MOTYWUJE MNIE DO PISANIA, CO OZNACZA, ŻE ROZDZIAŁY BĘDĄ DODAWANE SZYBCIEJ ;)

czwartek, 21 marca 2013

Yo, all you bitches, niggas...!

Siemaa, tu Esti. Zalozylaam tego bloga, poniewaz kocham cale Young Money Cash Money Bilionare. Opowiadanie bedzie wlasnie o nich ! Hope guys, you like it! Od razu mowie, ze bedzie bardzo duzo przeklenstw, chamskich scenek itp. Jesli sie nie podoba, to zegnam. Teraz kilka zdjec postaci z opowiadania:



- Michael ''Jamal'' Marley

- Aurelia ''Pixie'' Cole

- Philippe ''Phi'' Cleary

- Emilien ''Easy'' Calligan

- Michael ''Mike'' Black

- Estelle ''Esti'' Black


- Jarvis ''Jay Millz'' Mills
- Rashad ''Lil Chuckee'' Ballard
- Christopher ''Lil Twist'' Moore
- Onika ''Nicki Minaj''Maraj
- Carl ''Gudda'' Lilly
- Aubrey ''Drake'' Graham
- Dwayne Michael Carter Junior ''Lil Wayne''
- Michael ''Tyga'' Stevenson
- Jermaine ''Mack Maine'' Preyan