środa, 24 kwietnia 2013

Rozdzial 3. "Oh no, there's ain't paradice" ♥

* Rano. Esti's's POV*
Obudziłam się o 9.00 otulona w ciepłą kołdrę. Z powodu wczorajszego nadużycia alkoholu w moich ustach zawitała pustynia Gobi, a w głowie huczał halny. Nie pamiętam zbyt wiele z wczorajszego wieczoru, wiem tyle, że spotkałam mojego idola. Cholera, on w rzeczywistości jest jeszcze bardziej seksowny niż na zdjęciach. Kurwa, nie mogę uwierzyć, że go poznałam. Rozmawiałam z nim, przytulaliśmy się. Dopiero teraz dotarło do mnie jakie miałam szczęście. Zwlokłam się powoli z łózka, poszłam wziać prysznic. Po kilku minutach wyszłam, owinięta kusym białym ręcznikiem, a kropelki wody spływały po moim ciele. Krzyknęłam przeraźliwie, gdy zobaczyłam na moim łóżku siedzących Tyge, Weezy'ego i Drake'a.
- Dzięki za miłe powitanie, bejbi - zaśmiał się Tunechi
- Wiesz co, młoda? Twoja matka jest przerażająca, zaczęła się drzeć ''dlaczego trzech wytatuowanych ćpunów-kryminalistów przychodzi do mojej córki !?''. Ale chwała Bogu przyszedł twój ojciec i załagodził sprawe - powiedzial Drake z uśmiechem.
Tyga nie odezwał się. Zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu i podał mi paczuszkę. Spojrzałam na niego pytająco.
- To taki prezent od nas, ciuchy na twoje dzisiejsze, pierwsze nagrania - Wyjaśnił Michael. Poszłam do łazienki się przebrać. Wyjęłam zawartość siateczki. Bordowe vans'y, jeansowe rurki i bordowa, luźna koszulka z wizerunkiem Tygi. Ubrałam ten komplet, włosy związałam w kucyka i wyszłam gotowa z łazienki.
Cicho wymknęliśmy się z chłopakami do wielkiego BMW z przyciemnianymi szybami i po chwili byliśmy pod studiem. Z minuty na minute coraz bardziej odczuwałam stres. Weszliśmy do budynku. Chłopcy kierowali się do pokoju z wielkimi czerwonymi kanapami. Tam siedziała reszta YM Team.
- No, no, no. Nasza nowa gwiazdeczka - uśmiechnął się Twist i podszedł do mnie - Dostane buziaka? - zapytał.
- Skarbie... - powoli przybliżyłam swoją twarz do jego - chyba śnisz - szepnęłam, gdy nasze twarze dzieliły milimetry. Momentalnie odsunęłam się od niego. Gudda i Jae wybuchnęli śmiechem.
- Ta mała jest genialna, już ją lubię. - śmiał się Carl.
- Mała to jest twoja pała, kotku. Ja jestem niska. - uśmiechnęłam się ciepło i usiadłam na kanapie.
- Widzę, że już się zaklimatyzowałaś w studiu. - Zagadnęła do mnie Onika, podczas gdy wszyscy chłopcy oprócz Guddy pokładali się ze śmiechu.
- No, jest okay. Bałam się, że będzie gorzej... - Do pomieszczenia wpadł Jermaine.
- Złotko, może ja ci wszystko wytłumaczę. - powiedział i podszedł do mnie - To jest pomieszczenie z konsolą. Tutaj palimy, pijemy i słuchamy nagranych piosenek. Tamto oszklone to 'akwarium'. Tam produkujemy się twórczo, czyli nagrywamy piosenki. Ogólnie reszta pomieszczeń wzdłuż korytarza to same biura, chociaż można też znaleźć łazienkę, kuchnię i pokój do gier - Maine wyjaśnił mi wszystko. Wziął mnie pod rękę i zaprowadził do akwarium. Stanęłam przed mikrofonem, a na uszy zostały mi nałożone białe beats by dr Dre.
Mack wyszedł ze studia i podszedł do konsoli. Nacisnął coś na niej, a po chwili w słuchawkach rozbrzmiał jego głos.
- Młoda, skoro podstawy już znasz, to czas cię przećwiczyć. Nawijaj. - powiedział i włączył jakiś bit. Niepewnie spojrzałam na nich i zaczęłam.:
Czarnuchu, pieprz tych hejterów Te dziwki mają cipki jak kratery.... (1)
- wooooooah, dziewczyno! Za młoda jesteś na takie teksty! - odezwał się Tunechi.
- Oj weźcie się chrzańcie. - syknęłam i zaczęłam od nowa. :
Latam z gwiazdami na niebie
Nie próbuję już dłużej przetrwać
Wierzę, że życie jest nagrodą
Ale żyć nie znaczy, że ty jesteś żywy
Nie martw się o mnie i o tego, kogo zwalniam
Dostaję to, czego pragnę, to moje cesarstwo
I tak, ja tu rozkazuję, jestem sędzią
Zakrapiam wampiry wodą święconą
W tym właśnie momencie jestem królem
W tym właśnie momencie zabijam Goliata swą procą
W tym właśnie momencie przynoszę, stawiam na to wszystko
Odejdę z pierścieniem I odejdę z koroną, tak
Nie, nie jestem szczęściarą, jestem błogosławiona, tak
Klaskaj dla mistrzyni ciężkiej wagi - mnie
Ale nie mogłabym tego zrobić sama, my
Young Money mnie wychowało, wyrosłam w Baisley
Południowa część Jamajki, Queens i ich szaleństwo Bo ciągle jestem łobuzem, Hollywood nie mogło mnie zmienić
Krzyczę swoim przeciwnikom, przepraszam, że nie mogłeś zmienić mnie
Nie jestem zarozumiała, po prostu się obroniliśmy
Najlepsza wiara, że co zrobiliśmy teraz
Będzie sprzedane mediom, nie wiem
Ta noc po prostu przypomina mi
Wszystko czego mnie pozbawili
Drinki w górę,
To świętowanie, każdego razu gdy się stykamy
Zrobiliśmy wszystko o czym oni mogli pomyśleć
Wspaniałością jest to, co zrobiliśmy na skraju. (2) - zakończyłam z uśmiechem. Spojrzałam na reakcje osób po drugiej stronie. Byli zszokowani. Delikatnie odłożyłam słuchawki na miejsce i wróciłam na czerwoną kanapę.
- I gdzie ty żeś się podziewała przez ten czas, jak cie tu nie było?!- obok mnie natychmiast zjawili się Twist i Chuckee
- Dziewczyno, jesteś niesamowita. - powiedział Rashad z uśmiechem. Chris siedzący po mojej drugiej stronie potwierdził jego słowa. Mack przyniósł jakiś papier.
- To jest umowa. - powiedział do mnie, jak do pięciolatka.
- Preyan, wiem do kurwy nędzy czym jest umowa... - spojrzałam na niego.
- No więc idziesz z tym do domu. Na niej mają znaleźć się trzy podpisy. Twój, twojej matki i twojego ojca. - odparł Maine.
- Że niby moi starzy mają to podpisać? O boże, no dobra... - westchnęłam.
- Esti, słońce.... - spojrzał na mnie gdy byłam przy drzwiach
- Hmm? - odwróciłam się
- Przynieś tą umowę na jutro o 17 - uśmiechnął się a ja wyszłam. Skierowałam się do domu z nadzieją, że uda mi się namówić rodziców na podpisanie....
____________________________________________
Rozdział krótki, długo wyczekiwany ale mam nadzieję, że się podoba.
(1) - Lil Wayne ft. Drake & Future - Bitches Love Me
(2) - Nicki Minaj ft. Drake - Moment 4 Life
Do następnego rozdz :** <3

2 komentarze:

  1. Szczerze to główna postać jest trochę za bardzo bezczelna i na miejscu Maine'a wywaliłbym ją od razu. Dla ludzi którzy zmieniają jej życie bo jak można było zauważyć po pierwszym rozdziale mając 20$ na 2 dni dla czteroosobowej rodziny za co z trudem raczej mogą przeżyć należy się szacunek którego ona nie okazuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem i szanuję twoją opinię, ale chodzi o to, że Esti wychowała sie w takiej rodzinie gdzie matka jest prostytutka a ojciec mial problemy z alkoholem i narkotykami. No i mieszka w takiej a nie innej dzielnicy. Od dziecka miala stycznosc z przeklenstwami. Ale spokojnie, ona sie zmieni, nie bedzie ciagle taka :)

      Usuń