Wróciłam do domu o godzinie 14. Byłam trochę upojona sizzurp'em którego dostałam po drodze od Mr Cartera, który mnie odwoził. Radosnym krokiem weszłam do mieszkania, z umową w dłoni. Ku mojemu zaskoczeniu, w domu byli obecni rodzice, i co mniej mnie zaskakiwało-Mike.
- Gdzie ty byłaś? - Zapytała matka, lekko poddenerwowana. No tak, kłócili się z ojcem, to normalne..
- Napisałam wam, że wychodzę z Jamalem i Pixie - powiedziałam na swoje usprawiedliwienie - wszystko zapisałam wam na kartce w kuchni.
Mój ciekawski braciszek podszedł i wyrwał mi z dłoni umowę, a że był wyższy to nie miałam szans jej dosięgnąć.
- Ja, niżej podpisana Estelle Black, bla bla bla... Na mocy niniejszej umowy z chwilą dokonania nagrania, o którym mowa w §
1 ust. 2 umowy Artysta przenosi na Wydawcę za wynagrodzeniem określonym
w niniejszej umowie... bla bla bla - rzucił okiem na umowę i zaśmiał się. - Moja siostrzyczka podpisuje umowę z wytwórnią, no no no...
- Ja się na nic takiego nie zgadzam! Absolutnie! - Moja mama oczywiście zdążyła dorzucić swoje 3 grosze zanim cokolwiek wytłumaczyłam.
- Może daj jej przedstawić swoje warunki. - wtrącił ojciec. Jedyny słuszny w tej rodzinie..
- Nie ma mowy, nie puszcze jej z jakimiś...
- Kurwa mać, mamo! To dobrzy ludzie, z ciężką przeszłością! Przeżyli dużo a teraz pracują na swoje życie sami, bo nie mają nikogo poza sobą wzajemnie! Więc nie masz prawa osądzać ich po pozorach! - Wydarłam się na nią - Wyprowadzam się.. Jak tylko nagram pierwszą piosenkę. Mam gdzieś wasze zdanie - Powiedziałam cicho i poszłam do swojego pokoju, uprzednio wyrywając Mike'owi z rąk umowę.
Usiadłam na podłodze, wzięłam jakiś długopis z biurka i podrobiłam podpisy rodziców, po czym sama się podpisałam. Schowałam dokument do torby i położyłam się na łóżku.
- Życie jest kurewsko niesprawiedliwe - westchnęłam - Mogłabym opłacać im rachunki, kupić lepszy dom, zapewnić prace... Teraz ledwo wiążą koniec z końcem, ja mogłabym im pomóc, ale nie.. Lepiej przecież się na mnie wydrzeć - mówiłam sama do siebie.
- Els, Emilien do ciebie przyszedł - ojciec delikatnie uchylił drzwi od mojego pokoju.
- Niech wejdzie - powiedziałam i usiadłam na łóżku. Easy wszedł do pokoju, zamykając za sobą drzwi.
- Ej, co się dzieje, shawty? - zapytał troskliwie. Wstałam i pokazałam mu umowę z wytwórnią. - Nie zgodzili się? Słabo radzisz sobie w podrabianiu podpisów - roześmiał się.
- Cicho, bo jeszcze usłyszą... Chcę im tylko pomóc, zapewnić lepsze życie, Em.
- Pamiętaj, że to nie tylko twoja decyzja. Zaproponuj im to, ale jeszcze nie teraz.
- Ludzie z tej wytwórni to nie są kryminaliści. Oni mieli trudne dzieciństwo - szepnęłam, wtulając się w przyjaciela.
- Wiem. I twoi rodzice to zrozumieją, tylko daj im ochłonąć. Potrzebują czasu.
Easy siedział u mnie do 19, po czym musiał iść do domu, zająć się siostrą. Współczuje, mieć tak małe rodzeństwo to ciężar. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i przebrałam się w moją piżamę, składającą się z za dużej koszulki i starych bokserek Mike'a. Ułożyłam się w łóżku i nakryłam kołdrą.
- To będzie ciężka noc - szepnęłam sama do siebie i zamknęłam oczy.
*
Zerknęłam na zegarek, przecierając oczy.
- Co, kurwa? 8 rano? No bez jaj - Jęknęłam, z powrotem opadając na poduszki. Nie spałam całą noc, myślałam o dzisiejszym dniu. To niesamowite, że będę pracowała dla wytwórni Young Money...
Godząc się z tym, że już nie zasnę, wstałam i podeszłam do szafy. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w to. Następnie pomalowałam rzęsy czarnym tuszem, i ukryłam korektorem niedoskonałości na mojej twarzy. Musiałam dobrze wyglądać, przecież szłam do nie byle jakiej wytwórni... Rozczesałam włosy, pozostawiłam rozpuszczone i wyszłam z domu, zabierając ze sobą swój stary grat zwany telefonem i ruszyłam do skateparku. Spędziłam tam czas do 16, spotykając Pixie, Phi i Jamal'a.
Punktualnie o 16:55 stałam przed drzwiami wytwórni. Zszedł po mnie Jae i zaprosił do środka.
- Jest 17 a ja jestem z umową - powiedziałam do Jermaine'a i podałam mu umowę. Ten spojrzał na podpisy i uśmiechnął się.
- Ten test zdałaś .. - powiedział
- Jaki kurwa test?
- To było do przewidzenia, że twoi rodzice się nie zgodzą na podpisanie umowy, więc podrobiłaś podpisy. Zrobiłaś tak jak wszyscy, żeby się tu dostać. - wyjaśnił.
- A to małe kłamczuszki - uśmiechnęłam się i usiadłam na sofie obok Tygi. - co dziś robimy?
- Dziś twój kolejny test - szepnął mi na ucho Michael - Jedziemy na nasz koncert.
- Jaki "nasz" koncert?
- Koncert Young Money. Twoi przyjaciele już dostali bilety. Będziesz nam 'troszkę' pomagała podczas trwania występu - wyjaśnił z uśmiechem.
Kurwa. A już myślałam, że dziś będzie spokojnie... A więc żegnaj, moje ukochane życie bez niespodzianek i wyzwań...
___________________________________________________
Kolejny rozdział za nami :3 Mam nadzieję, że się podoba. Zostawcie po sobie komentarz, jeśli chcecie, będę was informowała :))
~Elle


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz